Napoleon a Monika Rosa (Nowoczesna Ryśka Petru).

Cesarz – mizogin Napoleon Bonaparte mawiał, że kobieta powinna „leżeć i pachnieć”.

Zanim jednak wykazał się geniuszem podczas kampanii włoskiej, usiłował robić karierę dzięki wybitnie świadomym politycznie niewiastom, od których roiło się w rewolucyjnej Francji. Starania te spotykały się najczęściej z politowanio-niedowierzaniem.

Niski, ponury, z niemodnymi wówczas, długimi przetłuszczającymi się włosami, odziany w podniszczony mundur i co najważniejsze pozbawiony „bajeru” Korsykanin lwem salonowym zdecydowanie nie był.

Był jednak pamiętliwy i odpłacił później owym paniom.

Niesamowicie ambitny, po trupach (w zasadzie dosłownie) doczłapał do Józefiny. Dość powszechnie  komentowano, że wspomniane dowództwo armii Włoch otrzymał w posagu od jej kochanka Barrasa. Resztę załatwiła mieszanka geniuszu i żelaza.

Zastanawiacie się Państwo co to ma wspólnego z Panią Posłanką Moniką Rosą?

Otóż uważamy, iż w interesie Polski byłoby gdyby niektóre panie, zamiast pchać się do polityki, leżały i pachniały.

Tych, którzy zaczęli nas właśnie szufladkować jako męskie, szowinistyczne świnie informujemy, iż nie mamy nic przeciwko kobietom w polityce i gospodarce. Uważamy jednak, iż o zajmowaniu stanowiska powinny decydować kompetencje, a nie płeć.

Oczywiście wszyscy wiemy, iż o stanowiskach decydują przede wszystkim znajomości.

Wiemy też, iż w naszym Parlamencie nie brakuje ludzi brzydzących się moralnością, oraz takich, którzy braki w wiedzy i inteligencji skutecznie uzupełniają lojalnością.

Z reguły wiedzą oni jednak, iż milczenie jest złotem, a jak się już coś chce powiedzieć, to trzeba się do tego przygotować.

Niestety nie wie tego Pani Rosa.

W audycji „Wybory w toku” w radiu TOK FM w dn. 30.04.2017 r. opowiadała Posłanka Rosa o swoim udziale podczas tegorocznych obchodów rocznicy akcji „Wisła” na terenie obozu w Jaworznie.

Opowieść składała się w głównej mierze z utyskiwania nad postępowaniem rządu PiS który, zdaniem Pani Rosy, nie przyłożył się należycie do obchodów rocznicy.

Na prośbę Pani Redaktor D.Wielowieyskiej Pani Rosa wytłumaczyła na czym polegała akcja „Wisła”.

Zdaniem posłanki Nowoczesnej był to: „…wywóz poza granice Polski osób mniejszości: Ukraińców, Ślązaków, Łemków, Romów, innych mniejszości narodowych”.

Jesteśmy pokorni i zawsze chętnie uzupełniamy naszą wiedzę, stąd zapytaliśmy drogą mailową do jakich to krajów wywożono w ramach akcji „Wisła”. Niestety Pani Posłanka, zapewne w skutek nadmiaru obowiązków nie zdołała nam odpisać.

Domyślając się zapracowania Pani Posłanki, nie dopytywaliśmy już o zagadkową kompozycję wymienionych przez Panią Rosę mniejszości, gdyż zachowała tu Pani Rosa standardy obiektywności.

Gdybyśmy bowiem, opierając się na wypowiedzi Posłanki Nowoczesnej, odpowiadali na pytanie: „które z podanych mniejszości podlegały akcji „Wisła”, to strzelając mamy 50% szans.

Podczas burzy naszych redakcyjnych mózgów doszliśmy do następującej konkluzji. Nasza kochana opozycja ciągle wierzy że, jak to było za czasów PO, hasło „zły PiS” wystarczy za wszystko, przede wszystkim za rozum.

Pani Rosa niestety totalnie nie ma pojęcia co to była akcja „Wisła”. Wzięła udział w obchodach rocznicy na terenie obozu w Jaworznie bo wykombinowała sobie, że da się w ten sposób dowalić PiS.

Coś zadzwoniło. Akcja „Wisła”, zbrodnie w Jaworznie, ale się zupełnie pomieszało.

Kochana Pani Posłanko. W Jaworznie zbiegły się zbrodnie nazistów oraz polskich i radzieckich komunistów. Sprawy te są chronologicznie i rzeczowo nietrudne do rozdzielenia. Tymczasem Pani wszystko wrzuciła do jednego garnka wygadując karygodne głupoty i wykazując się zerową znajomością tematu.

Może więc lepiej leżeć i pachnieć niż torturować intelektualnie radiosłuchaczy.

ps

Szanowna Pani Dominiko Wielowieyska. Nie wiemy czy reszta gości w studiu zdawała sobie sprawę jakich głupot słuchają ale jesteśmy pewni, że Pani wie na czym polegała akcja „Wisła”. Dlaczego więc nie pomogła Pani biednej posłance?