Dr Paweł Dobrosielski, nowa twarz w świecie celebrytów Zagłady.

Dzięki rozmowie Pana Łasiczki w radiu TOK FM w dn. 15 czerwca 2020 r. mieliśmy wątpliwą przyjemność zapoznać się z istnieniem Pana Pawła Dobrosielskiego.

Jest to kolejny, z tak licznych obecnie w Polsce przykładów ludzi, którzy jako drogę swojej kariery wybrali „nieładne” wyrażanie się o własnym narodzie. Tak nam się przynajmniej wydaje na podstawie jego wypowiedzi.

Cóż więc takiego ów Pan celebryta powiedział.

 

„Polacy indywidualnie, zbiorowo oraz instytucjonalnie popełniali zbrodnie na Żydach i była to praktyka nie tyle powszechna ale codzienna…”

Słysząc takie słowa z ust Polaka, w Polsce, w dodatku człowieka który szczyci się tytułem naukowym, przychodzą nam do głowy jedynie słowa Pani Wielowieyskiej:

 

Pada termin „zbrodnia”, mowa więc o najcięższej kategorii przestępstw, a w oczywistym kontekście, poruszanym zresztą w rozmowie, chodzi o udział Polaków w Holokauście.

Kiedy to polskie instytucje miały się dopuszczać zbrodni na ludności pochodzenia żydowskiego?

Przed wojną?

Antysemityzm znacznej części społeczeństwa polskiego jest wówczas faktem. Podobnie jak francuskiego i każdego innego w Europie, o Niemcach nie wspominając. Brytyjczycy, którzy narobili nadziei Żydom Deklaracją Balfoura, robili wszystko by nie spełnić obietnicy i powstrzymać migrację do Palestyny.

I po wojnie się to nie zmieniło. W opisywanej przez nas niedawno książce Nagorskyego, autor przytacza relację Wiesenthala, który pragnąc zainteresować brytyjskiego oficera ściganiem zbrodniarzy nazistowskich, dowiaduje się, iż „wyspiarza” bardziej obchodzi powstrzymanie bliskowschodniej migracji ocalałych z Holokaustu.

Tymczasem w międzywojniu, w różnych latach z różnym natężeniem, wspierano w Polsce ideę powstania państwa żydowskiego i związaną z tym migrację żydowskiej ludności. Oczywiście intencje były średnio szczytne, ale potencjalna realizacja tego planu satysfakcjonowałaby wszystkie strony.

Nikt, kto miał na cokolwiek wpływ w II RP nie nawoływał do eksterminacji przedstawicieli tego narodu.

Było getto ławkowe, był numerus clausus. Podobne „reformy” miały miejsce w innych państwach europejskich, a związane to było z nadreprezentacją, jak uważano, ludności pochodzenia żydowskiego w zawodach inteligenckich.

Przede wszystkim jednak, a celebryci Zagłady o tym rzadko wspominają, podłoże antysemityzmu w Polsce międzywojennej miało wymiar ekonomiczny. Dwudziestolecie to nieustający kryzys gospodarczy, a odrodzone państwo polskie, z natury rzeczy polskość swoim rdzeniem uczyniło.

Każde odradzające się państwo, skupia się wokół rdzenia jakim jest naród. W straszny sposób doświadczyła tego ludność żydowska na ziemiach Ukrainy, gdy toczyły się walki pomiędzy nacjonalistami, a Armią Czerwoną. Strasznie doświadczyli tego Ormianie, gdy rodziło się nowoczesne państwo tureckie.

Nie znajdziemy na ziemiach polskich nic porównywalnego.

Może więc 1968 r? Wykorzystano niewątpliwe antysemickie postawy występujące w społeczeństwie do rozgrywek w PZPR. Czy Pan Dobrosielski uważa PZPR za polską instytucję? W zasadzie można w tym temacie toczyć spór, argumenty na poparcie takiej tezy by się znalazły, choć w sytuacji, w której nie byliśmy państwem suwerennym, maja one nikłe znaczenie.

Inne też było podłoże antysemityzmu, nie tak bardzo „ekonomiczne” jak miało to miejsce w międzywojniu.

Wbrew twemu, co mający wyraźny problem z historyczną wiedzą ludzie, jak red. Czuchnowski twierdzą, ludzie pochodzenia żydowskiego zajmowali wysokie stanowiska na szczeblach władzy, do 1956 wręcz kluczowe w aparacie bezpieki. Z trójcy rządzącej w latach stalinizmu, tylko Bierut był Polakiem. Przynajmniej z pochodzenia.

Prawda zresztą jest taka, iż wielu z nich (większość) nie czuła się ani Polakami, ani Żydami, ani nawet Rosjanami, tylko po prostu komunistami.

Kim są symbole, ówczesne dzieciaki, roku 1968? Przecież wielu z nich występowało przeciwko swoim rodzicom.

Można tu mnożyć różne wątki, fakt jest jednak taki, iż wydarzeń 1968 r., jakkolwiek podłych, nie można nazwać zbrodnią w poprawnym rozumieniu tego słowa, czyli ludobójstwa, a takie znaczenie ewidentnie Pan Dobrosielski miał na myśli.

Chodzi więc o czasy II wojny. Przyjęliśmy układ niechronologiczny świadomie, gdyż zapewne ów okres miał Pan dr celebryta na myśli.

Jakie to mieliśmy wówczas instytucje polskie?

Ups. Polski nie było. Był co prawda rząd emigracyjny ale nieco dalej.

Granatowa policja? Składała się głównie z Polaków, ale polską instytucją nie sposób jej nazwać. Podległość była jednoznaczna. To był wykonawca.

Co ciekawe, można powiedzieć, iż w okresie okupacji funkcjonowały na podbitych ziemiach instytucje żydowskie. Chodzi tu konkretnie o getto w Łodzi. To był faktyczny samorząd. Nie bagatelizujemy tu tragedii tamtejszej społeczności żydowskiej i oczywiste jest, iż „autonomii” było tyle na ile „nadludzie” pozwolili i dopóki getto było dla nich użyteczne.

Faktem jednak jest, iż porównywalna instytucja polska wówczas na okupowanych ziemiach nie występowała.

Celebryta Dobrosielski myślał zapewne o Państwie Podziemnym.

Odpowiadając Panu celebrycie odwołamy się do słów innego celebryty, na którego się zresztą Pan Dobrosielski powołuje, a mianowicie Pana Jana Grossa.

Ów Pan powiedział kiedyś, iż w okresie okupacji Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców.

Intencja owej wypowiedzi była oczywiście parszywa i jak nie sposób dowieść prawdziwości stawianej w niej tezy, tak nie sposób dowieść jej nieprawdziwości.

Z pewnością jednak liczba zabitych Niemców nie była imponująca.

Co powinien zrobić nie tyle historyk, co po prostu uczciwy człowiek w obliczu tak postawionej tezy.

Zadać pytanie. Dlaczego?

Pan Gross wszystko co robi, robi pod tezę o genetycznie uwarunkowanym antysemityzmie Polaków i nie tyle odrzuca, co po prostu nie wykazuje najmniejszego zainteresowania zapoznania się z faktami mogącymi nadwątlić ową tezę.

Kiedyś wreszcie powstanie nasz tekst o tym, iż ów Pan nie jest, wbrew temu co mówi, historykiem. I nie chodzi nam o papier, czy fakt, gdzie i co wykłada. Po prostu wypowiadając się na jakiś temat, trzeba postarać się zdobyć możliwie szeroką wiedzę z nim związaną. Tymczasem ów celebryta nie zna podstawowych zagadnień.

Dlaczego Polskie Państwo Podziemne, Armia Krajowa, nie prowadziły tak aktywnej, jakby mogły czynnej walki z Niemcami.

Było to świadome działanie wynikające z przyjętej strategii postępowania.

Każdy zamach na nazistowskiego urzędnika/oficera itp. wiązał się z represjami względem ludności cywilnej. Stąd każda tego typu akcja musiała być poddana głębokiej analizie pod kątem potencjalnych kosztów, wśród których masowe egzekucje były nieuniknione.

Kierowano się więc dobrem ludności cywilnej ale również bardziej egoistyczną obawą przed utratą poparcia w społeczeństwie.

Czym skończyło się aktywne wystąpienie przeciw okupantowi jednoznacznie pokazało Powstanie Warszawskie. Smutnym dowodem są również relacje powstańców, którzy opowiadają, jak entuzjazm ludności cywilnej pierwszych dni powstania, wkrótce został zastąpiony pretensjami za sprowadzone na nich cierpienia.

W zasadzie do bardziej energicznych akcji eliminujących przedstawicieli niemieckiego okupanta zmusiło Armię Krajową dopiero podziemie komunistyczne.

Kremlowskim planistom odpowiadało wywoływanie zamieszania na tyłach wojsk niemieckich, a masowe egzekucje i ferment w społeczeństwie polskim niosły ze sobą wyłącznie korzyści dla wkraczających na ziemie polskie wojsk sowieckich.

W dodatku aktywność militarna AL, wobec bierności AK, mogła przeciągać do komunistów pragnącą bardziej aktywnych działań część społeczeństwa.

Reasumując, dla bystrzaków pokroju celebryty Dobrosielskiego.

Armia Krajowa nie zabijała tak wielu Niemców jakby mogła, chroniąc ludność cywilną przed represjami.

Przy okazji. Celebryta Gross zarzuca również Polskiemu Państwu Podziemnemu, iż nie starało się tak jak mogło, ratować Żydów.

Nie to było jego celem. Celem było przetrwanie państwa polskiego.

Pomocą Żydom zajmowała się Żegota w ramach struktur Państwa Podziemnego.

Zawsze można więcej i bardziej. Zwłaszcza jeśli sądy na takowe tematy wydaje się siedząc bezpiecznie w wygodnym fotelu.

Celebryta Gross często daje przykłady tego, iż nie rozumie różnych kwestii na które się natknął. Gdyby postąpił tak, jak postąpić powinien historyk i poszerzył swój historyczny horyzont, w przód, w tył i na boki, znalazłby odpowiedzi na werbalizowane przez siebie zdziwienia. W wywiadzie z Panią Pawlicką dziwi się np., a przecież to rzecz oczywista, dlaczego Pani Kossak-Szczucka, wg wszelkich matryc antysemitka, zaangażowała się w pomoc Żydom.

Coś takiego wykracza poza zakres pojmowania Pana Grossa.

Tymczasem to oczywiste.

Tak więc, w poczuciu winy, iż ciągle nie mamy czasu na dokończenie textu o celebrycie Grossie, odpowiedzieliśmy Panu Dobrosielskiemu.

Czy jednostki będące Polakami dopuszczały się zbrodni na ludności pochodzenia żydowskiego? Tak.

Czy zbiorowości lokalne dopuszczały się zbrodni na ludności pochodzenia żydowskiego? Tak.

Czy instytucje państwa polskiego dopuszczały się zbrodni na ludności pochodzenia żydowskiego? Nie.

I to odróżnia nasz naród, celebryto Dobrosielski, od innych w ówczesnej Europie, z Francją na czele, skąd wyjeżdżały do Auschwitz zorganizowane transporty.

Mogło Państwo Podziemne bardziej pomagać Żydom. Łatwo dzisiaj formować takie tezy, w sytuacji gdy nie grozi śmierć nam, naszej rodzinie, a przez dekonspirację konsekwencje dla potencjalnie nieograniczonej liczby osób.

A przecież na ziemiach polskich, inaczej niż na Zachodzie, za pomoc Żydom spotykała ludzi śmierć.

Nie wiemy czy Panu Dobrosielskiemu brak wiedzy, czy też świadomie, poprzez celowe kłamstwa liczy na zdobycie poklasku w środowiskach zajmujących się promocją wizerunku Polski jako gniazda antysemityzmu.

Intrygującym faktem jest, iż przewodnią rolę w propagowaniu powyższej tezy odgrywają niehistorycy. Od lat twierdzimy, a wiedza ta poparta jest wieloletnią, bolesną empirią, iż w dzisiejszych czasach wykształcenie o niczym nie świadczy i każdy może w sposób rzetelny wypowiadać się na tematy np. historyczne.

Trzeba jednak mieć elementarną uczciwość, po prostu, a to wymaga obiektywnego podejścia do tematu i bez wiedzy również się nie obędzie.

Niestety, jak dowodzi „światowa” kariera Pana Jana Gros, powyższe „czynniki” nie są niezbędne, by zostać „naukowym” celebrytą.

Przyznajemy, dwa z trzech sformułowanych przez celebrytę Dobrosielskiego zwrotów odnośnie popełnianych na terenie okupowanej Polski zbrodni, są nie do podważenia. Żeby jednak twierdzić, iż „była to praktyka codzienna”, w dodatku zinstytucjonalizowana, to nie będziemy polemizować z Panią Dominiką, iż…

ps.

Zawsze podkreślamy, iż jesteśmy przeciwnikami poprawności politycznej. Pod tym terminem rozumiemy dyskusję na wszelkie tematy, nie intencjonalne obrażanie.

W dodatku uważamy, iż miejscem najbardziej odpowiednim dla takich werbalnych „starć” powinny być uniwersytety. Jeśli ktoś czuje potrzebę, to z towarzyszącymi im protestami, itp., to też element dyskusji. Naturalnie bez przemocy.

Niestety współcześnie nie ma, również na uniwersytetach, wolności słowa, a co więcej zdarza się, iż pracowników naukowych spotykają represje za „niewłaściwe” myślenie.

Z chęcią wysłuchalibyśmy debaty na temat „instytucjonalnego” udziału Polski w Holokauście. Nie wykluczamy, iż nie znamy pewnych faktów, na ile się jednak orientujemy, nie istnieją takowe na podparcie powyższej tezy.

I oto słyszymy w radiu kogoś z tytułem dr. obwieszczającego jako oczywistość kontrowersyjną tezę, nie uzasadniając jej.

Co prawda podpiera ją konkretnymi nazwiskami ale… cóż… nie rościmy sobie prawa do nieomylności i znajomości całego dorobku wymienionych przez celebrytę Dobrosielskiego postaci, ale naszym zdaniem zinstytucjonalizowanego udziału Polski w zbrodniach na narodzie żydowskim w żaden sposób wspomniane osoby nie dowiodły.

Naszym zdaniem, celebryta Dobrosielski dał jedynie dowód swojej niewiedzy, ewentualnie robi celową prowokację by nadać „błysku” swojej karierze.

Osobiście uważamy, iż taka osoba powinna spotkać się z potępieniem, czasy są jednak tak ciekawe, iż owo potępienie zapewnia ów „blask” niosący ze sobą wymierne korzyści dla celebryty.

Prosimy więc Państwa, by zapoznawszy się z tym textem i natrafiwszy gdzieś na nazwisko Pana Dobrosielskiego, westchnąć z refleksją „Ach, to ten celebryta”. Po czym zająć swe myśli czymś wartościowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *