Redaktor Bartosz Węglarczyk, czyli rzecz o sztuce „dziennikarzowania”.

Niniejszy wątek był częścią poprzedniego wpisu, zdecydowaliśmy jednak, iż Pan Węglarczyk zasługuje na samodzielny tytuł.

Pan Redaktor nie jest idiotą i my wiemy, że on wie, że inni wiedzą że on wie jak jest. Nie przeszkodziło mu to jednak zamieścić idiotycznej obrony swojego pracodawcy (portal Onet), w reakcji na słowa Premiera Pawlaka o politycznym ukierunkowaniu m.in. tego portalu.

Zacytujmy: „Gdyby opublikowaną dziś przez TVP Info taśmę premiera Pawlaka miała redakcja Onetu, opublikowalibyśmy ją natychmiast. Pokazuje bowiem, jak politycy, bez względu na partyjne barwy, postrzegają rolę mediów.”.

Uśmiechamy się pod wąsem (teoretycznie bo wąsaczy w Redakcji brak).

Jeszcze jeden fragment: „Zadaniem Onetu, podobnie jak innych mediów, nie jest ani wspieranie, ani wybieranie, ani obalanie rządów. Zadaniem mediów jest informowanie opinii publicznej o tym, jak i jakie decyzje podejmują politycy, jakimi wartościami się kierują, jakie mają plany i jak patrzą na świat.”.

Oczywiście takie są zadania mediów. Problem w tym, że nie mają one z rzeczywistością żadnego związku. Tak jak „odkryciem” ostatnich lat jest fakt, iż kapitał ma jednak ojczyznę, tak oczywistą jest rzeczą, iż media mają właścicieli, ci zaś są powiązani w ten czy inny sposób z różnymi środowiskami.

Na obiektywność mogą sobie pozwolić Redakcje takie jak nasza, którym nikt nie płaci za analizy. Poświęcamy swój czas pro publico bono i nie przyjmujemy nawet reklam, by uniknąć oskarżeń o stronniczość.

Obronę Redaktora Węglarczyka na wstępie kompromituje fakt, iż nie przytoczył on (nie)sławnego listu Marka Dekana, a więc przedstawiciela właściciela Onetu, zawierającego jasne instrukcje odnośnie linii politycznej posiadanych tytułów.

Jak pisaliśmy, polityczne uwarunkowanie mediów to żadne odkrycie Ameryki. TV Trwam i TVN, Wyborcza i choćby Sieci itd., każde realizuje swoją wizję, czyli wizję właściciela lub stojącego za nim sponsora.

W zasadzie nie ma potrzeby mówić pracującym tam dziennikarzom jak mają pisać. Po prostu zatrudnia się dziennikarzy mających pożądane poglądy.

Z tego powodu dziwi, że niektórzy jednak instrukcji udzielają.

Wyraźna różnica jaka się dokonała w ostatnich trzech latach w mediach to fakt wzmocnienia prawej strony, co wiąże się oczywiście z dojściem PiS do władzy i przekierowaniem strumienia m.in. reklam w tym właśnie kierunku.

Wcześniej płynął w przeciwną, więc nie ma się co oburzać (przesadnie).

Żyjemy w Polsce dwóch plemion, umiejscowionych po przeciwnych stronach sceny politycznej i cokolwiek by nie pisano o aferach jednej bądź drugiej strony, nie będzie to miało większego znaczenia dla przekonań owych plemion.

Dla tych których nie zaślepia nienawiść do którejś z partii, ściema zawarta we wpisie Redaktora Węglarczyka jest oczywista, podobnie jak deklaracje tej samej treści płynące z mediów prawicowych. I jedni i drudzy w swej większości dowodzili będą grzechu przeciwnika i własnej cnoty.

Gra toczy się o tych pośrodku, którzy mogą dać się jeszcze przeciągnąć na jedną bądź drugą stronę. Środki? Przekupstwo bądź argumenty, choć konieczność wykarmienia rodziny często zwiększa wagę pierwszego elementu kosztem drugiego. Nie rozpędzajmy się też z pochopnym potępianiem takiej postawy ale tym wątkiem zajmiemy się w innym miejscu.

Co do obiektywności Onetu.

Przez dwa lata po przegranej PiS w 2007 r. na portalu nie było praktycznie żadnych (nie przesadzamy) informacji o poczynaniach ówczesnego rządu PO-PSL.

Przez dwa lata co dzień były natomiast informacje o PiS i Kaczyńskich w szczególności, w negatywnym oczywiście nastawieniu.

Dopiero po ok. dwóch latach sytuacja się zmieniła i można się było dowiedzieć co robi, czy tez raczej nie robi rząd Premiera Tuska.

Słynny dowcip, „Dlaczego Tusk wstaje o 5 rano? Żeby móc dłużej nic nie robić.” nie wziął się z niczego.

Jest rzeczą normalną, iż większość onetowych artykułów i newsów ma w mniejszym bądź większym stopniu nastawienie antypisowskie. Nienormalne jest dowodzenie, że coś takiego jest czymś niezwykłym.

Z pewnością list Marka Dekana i słowa Premiera Pawlaka spowodują, iż przez jakiś czas proporcje politycznych treści publikowanych na portalu nieco się wyrównają, nie wątpimy jednak, iż przed eurowyborami sytuacja wróci do normy.

Norma zaś jest taka, iż większość onetowych wpisów ma charakter antypisowski.

Nie chodzi tu przy tym o tytuły brzmiące jednoznacznie, że PiS, Kaczyński bądź któryś z liderów partii jest zły, be i fuj, choć i podobne przypadki się zdarzały.

Antypisowość wyraża się w ogólnym nastawieniu potępiającym wartości utożsamiane z prawicowym środowiskiem, jak konserwatywne poglądy, tradycyjne wartości i nieograniczony temat jakim jest Kościół Katolicki.

Oczywiście pojawiają się na Onecie i treści potępiające patologiczne postawy i polityczne gierki w środowiskach nieprzychylnych PiS. Jednak pojawiają się one i znikają tego samego dnia, podczas gdy szczególnie dotkliwe dla prawej strony sceny politycznej newsy potrafią „wisieć” i trzy dni.

Fakt, iż możliwe jest na Onecie zapoznać się z przewinieniami tzw. obozu liberalnego (który wcale nie jest liberalny) to jest jeden z atutów portalu i źródeł jego sukcesu jeśli chodzi o szeroką bazę odbiorców.

Najważniejszym tego elementem było jednak forum, ewenement na skalę Europy Zachodniej, gdyż ciężko za naszą zachodnią granicą znaleźć tak szeroko oddziałujący portal, na którym z taką swobodą można było się spierać i komentować rzeczywistość.

Oczywiście była cenzura, z prewencyjną włącznie, ale i tak forum stanowiło wyjątkową strefę wolności.

Z tego względu nie dziwią żale internautów wylewane na różnych forach, nierozumiejących z jakiego powodu zmieniono dotychczasową formułę komentowania.

Zapewne przełoży się to na spadek odsłon, choć nie na tyle by zmusić szefów Onetu do zmiany polityki.

Jedna myśl nt. „Redaktor Bartosz Węglarczyk, czyli rzecz o sztuce „dziennikarzowania”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *